Life-fiction

Jak nazwa wskazuje jest to opowiadanie o zyciu (life) i fikcji (fiction). Pisanie tego typu opowiadanie polega na tym ,ze jestes glownym bohaterem. Wplatasz w t opowiadanie ,swoja rodzine, przyjaciol i znajomych robiac ja idealnym dla Ciebie zyciem. ~ Gosia Lempart, autorka pierwszego life-fiction HIWTL.

czwartek, 5 marca 2015

Rozdzial 3

   Nie dogonię go, choć bym biegła sprintem, nie dogonię go!  Z dwóch powodów, pierwszy - za minutę dzwonek (a ja nie mogę się spóźnić! Nie mogę!), drugi - nie wiem gdzie pobiegł, dosłownie w jednej chwili zniknął mi z oczy. Zrezygnowana się zatrzymałam i zaczęłam się wyklinać za to ,że przez moją nie u ważność straciłam zeszyt.
- Hej! Jesteś wreszcie, już się bałam, że nie przyjdziesz i będę musiała siedzieć sama, lub, co gorsza, z jakimś oblechem, albo z kimś zupełnie obcym!?
-Spokojnie, nigdy się się nie spóźniam na lekcje - zaraz?! Co ona powiedziała? - Jak to? Ty chcesz ze mną siedzieć?
-No tak, jesteś moją jedyna, jak na razie, koleżanką - dodała z ufnym uśmiechem.
-Oh...aha - odpowiedziałam, gdyż nic innego nie przyszło mi do głowy
***
-Dzień dobry - powiedział inaczej niż zwykle nauczyciel - Jak już pewnie zauważyliście, mamy w klasie dwóch nowych uczniów. Weronikę - wskazał na (chyba zawsze) uśmiechniętą Weronikę i na niego - i Nkodema.
WOW! Ale ładne imię, szkoda je marnować, na kogoś takiego.
Obydwoje wstali i pomachali klasie. Usiedli, a klasa nie wyglądała na zadowoloną z nowych.
-Dobrze, a teraz przejdźmy do zadania domowego - wstrzymałam oddech - Może Gosia, ty zawsze masz takie ciekawe wypowiedzi - NIE! To się nie dzieje naprawdę!!!
- Panie profesorze, ja mam jej zeszyt. Pożyczyłam go wczoraj , żeby przygotować się do dzisiejszej lekcji. Oczywiście oddałem go wczoraj, żeby koleżanka mogła odrobić zadanie i znów go pożyczyłem, żeby spr czy dobrze zrozumiałem treść zadania. - powiedział Nikodem ku zdziwieniu wszystkich i ku mojej radości, ale zaraz?! Ja nie mam zadania, bo on mi go nie oddał!
- Czy mogę wstać i podać jej zeszyt?
- Oczywiście, wręcz nalegam.
Wstał, podał mi zeszyt. Byłam sparaliżowana, a on puścił do mnie "oczko". Boże?! Jak ja go nienawidzę.
-Dobrze, przejdźmy do tematu
***
Po lekcji podeszłam do nauczyciel, bo mnie o to poprosił.
-Gosiu, widzę, że chcesz pomóc nowej koleżance, ale myślę, że Nikodem bardziej potrzebuje Twojej pomocy, więc od następnych zajęć będzie siedziała z Tb w ławce - Powiedział, jak by to była najnormalniejsza rzecz y życiu - A! Był bym zapomniał, będziesz co dziennie po lekcjach tłumaczyć mu notatki i wszystko, czego nie zrozumiał, lub nie zrozumie. - Dodał, a ja (oprócz facepalm) poddałam się, bo wiedziałam, że dyskusja nic nie da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarz, kochamy Cię <3